niedziela, 25 września 2016

"Do you speak English?" cz.1 — Czyli: jak uczyć się języka angielskiego?

No dobrze... nauka języka angielskiego... szczerze powiedziawszy nie wiedziałam jak zabrać się za omawianie nauki tego przedmiotu... postanowiłam, że zrobię serię z tym związaną. W pierwszym wpisie przeczytacie o tym jakie są sposoby nauki tego języka, z których ja korzystam. W kolejnych będę poruszała też inne kwestie z tym związane, jak na przykład mówienie po angielsku, gramatyka i słówka. Dziś zaczniemy od podstaw. Czyli od tego jak można się uczyć. 

No dobrze... moją pierwszą radą jest, żeby starać się jak najwięcej wiedzy wynosić z lekcji. Wiem, że czasem jest to trudne. Jednak postarajcie się. Wiecie... uczcie się słówek (chociaż wiem, że zdarza się, że te słówka, których uczymy się w szkole są... no... mało przydatne), słuchajcie, kiedy wprowadzana jest gramatyka itd. Ja również postaram się tu opisywać trochę gramatykę i omówić kilka słówek, ale wiecie...  starajcie się wynosić jak najwięcej wiedzy z lekcji :) 
Nad kolejną radą prawdopodobnie trochę się rozpiszę. Jaka jest kolejna rada? Otaczajcie się tym językiem. No wiecie... chodzi mi tu na przykład o oglądanie filmów, serialów po angielsku. Jeśli nie czujecie się pewnie w tym języku to na początku pomagajcie sobie napisami, nawet polskimi (PAMIĘTAJCIE! NAPISY!! NIE LEKTOR!! — czemu? O tym też napiszę), ale przy okazji starajcie się skupiać na słówkach angielskich i na ich wymowie. Potem, kiedy już zacznie pewniej czuć się w tym języku zamieńcie napisy polskie na napisy angielskie. Z czasem w ogóle zrezygnujecie z napisów. Oczywiście oprócz filmów jest jeszcze coś... co? Muzyka. Wiele osób słucha muzyki zagranicznej... a z niej też można się wiele nauczyć! Jak? Chociażby czytając tłumaczenia teksów, albo czytanie tekstów po angielsku i potem tłumaczenie ich samemu. Bardzo polecam ten sposób nauki, ponieważ przy okazji można zobaczyć o czym są piosenki, które uwielbiamy. Tak jeszcze dodam, że potem, kiedy już nauczycie się angielskiego to niektóre piosenki będziecie rozumieć nawet bez czytania tekstu :D Czy jest coś jeszcze oprócz oglądania filmów i słuchania piosenek? Oczywiście! I jest to czytanie książek po angielsku! Ja bardzo lubię czytanie książek w oryginale (ale w oryginale czytam tylko te po angielsku)... wiecie.. wtedy czuję się tak jakby odrobinę bliżej świata przedstawionego w książce... po prostu no wiecie... to coś niezwykłego, kiedy czytasz książkę w tym języku, którym na co dzień posługują się postacie z tej książki i którym posługuje się autor... to naprawdę wspaniałe uczucie. Na początku może być ciężko, ale pamiętajcie, że nie warto tłumaczyć książki słowo w słowo. Poza tym... warto pooglądać wywiady ze swoimi idolami z zagranicy. To również pomaga zrozumieć nam język angielski (o ile idole mówią w tym języku :D) i dodatkowo zbieramy informacje o idolach :D
Kolejny sposób to... fiszki. Fiszki? Tak, fiszki. Są to takie małe karteczki, na których z jednej strony znajduje się słówko (lub zdanie, sformułowanie, cytat itp.) po angielsku, a z drugiej po polsku. Fiszki można kupić, albo zrobić samemu. Ja bardzo polecam ten sposób, sama bardzo często się tak uczę (i to nie tylko angielskiego, ale i innych przedmiotów) i naprawdę bardzo dobrze mi się uczyć za pomocą tych fiszek.
W nauce angielskiego należy pamiętać, żeby NIGDY nie stosować zasady ZZZ — zakuć, zdać, zapomnieć. Nie uważacie, że stosowanie tej zasady do przedmiotów, które są dla Was ważne jest zupełnie bezsensowne? No bo... "chcę nauczyć się angielskiego, ale po kartkówce zapominam wszystkie słówka." czy to moa sens??
Dobrze... a dlaczego nie radzę oglądać filmów z lektorem??  Po pierwsze nie nauczycie się wymowy angielskich słów, jeśli nie będziecie ich słyszeć, prawda?? Poza tym... jeśli chodzi o lektora... nie raz spotkałam się z błędnym tłumaczeniem. Nawet w Igrzyskach Śmierci. Także... jeśli zagraniczne filmy to tylko z napisami :D

No dobrze... myślę, że na razie wystarczy. Jeśli chodzi o serię "Do you speak English?" to koniecznie napiszcie mi czy się Wam podoba i co chcielibyście przeczytać w następnym poście z tej serii: mówienie po angielsku, słówka, przydatne zwroty, gramatyka.
Jeśli chodzi ogólnie o kolejną notkę to może być ona związana ze snami... no chyba, że chcielibyście przeczytać o czymś innym :) Jeśli tak to koniecznie dajcie mi znać w komentarzu :)
A teraz... wracam do nauki angielskiego :D

niedziela, 11 września 2016

"Ale jak to już wrzesień?" cz.1 – Czyli: rok szkolny już się zaczął i trzeba go jakoś przetrwać...

Znacie to uczucie, kiedy jednego dnia spoglądacie na kalendarz i wskazuje on końcówkę czerwca, a kiedy spojrzycie następnego dnia, widnieje na nim data rozpoczynająca rok szkolny? Ja znam.
No dobra... trochę chyba przesadzam... jednak nie zmienia to faktu, że wakacje zleciały mi potwornie szybko!!!
No i co robimy w takiej chwili? Nie wiem jak Wy, ale ja zaczynam się załamywać... rok szkolny za pasem, a ja jeszcze nie obkupiona, nieprzygotowana psychicznie i nie zrobiłam praktycznie nic, co miałam w te wakacje zrobić... do tego dochodzi świadomość, że ten rok będzie wyjątkowo ciężki... no wszystkiego się odechciewa po prostu!!
No, ale... nie wolno przecież tak do tego podchodzić, prawda?? Wszystko (nawet szkoła) ma swoje mocne strony!!! I... są sposoby, aby w jakiś sposób umilić nam czekanie do naszych wymarzonych wakacji!!!
Może zacznę od tego, że szkoła to nie koniec świata, nawet jeśli zmieniamy szkołę. Oczywiście dobrze rozumiem, że większość z nas (a może i każdy), chociaż odrobinę boi się tego, co go czeka w nowym roku szkolnym, niezależnie od tego, czy zmienia szkołę, czy nie. Ludzie często boją się zmian... boją się tego, co nieznane i jest to całkiem normalne. Jednak... pamiętajcie, że należy być odważnym i dzielnie stawiać czoła swoim lękom. Ja też bałam się tego roku szkolnego, bo wiedziałam, że wszystko się zmieni. I wiecie co? Myślę, że nie powinnam była tak myśleć. Nie myślmy o roku szkolnym jak o zmianie. Myślmy o nim jak o kroku w stronę spełniania naszych marzeń. Czy nie brzmi to lepiej? Czy nie dodaje Wam motywacji? Mnie pomaga. Bo... spójrzmy prawdzie w oczy... wiele z naszych marzeń wymaga od nas wykształcenia, wymaga ukończenia szkoły. Wyobraźcie sobie, że każdy taki rok szkolny przybliża nas do spełnienia marzeń!
Jeśli chcecie, to możecie zrobić listę celów, marzeń, a następnie powieście ją w jakimś widocznym miejscu, albo gdzieś, gdzie będziecie mogli codziennie ją widzieć (na przykład w biurku). To także powinno Wam dodać motywacji. Przecież... co innego może nas zmotywować jak nie codzienne patrzenie na swoje marzenia i świadomość, że każdy taki dzień spędzony w szkole przybliża nas do ich spełnienia. Na liście tej zapisujcie zarówno takie cele jak pozytywna ocena z jakiegoś sprawdzianu, zdobycie świadectwa z czerwonym paskiem, jak i dostanie się na wymarzone studia. I niech każdy dzień daje Wam nową dawkę motywacji i radości, a także świadomości, że każde Wasze marzenie może się spełnić.
Co jeszcze może odrobinę rozweselić dni, które spędzamy w szkole? Jakieś fajne, kolorowe (no, chyba że ktoś kolorów nie lubi :D) przybory szkolne, które możemy ozdobić tak, aby mogły nas wyrażać. Przykładowo... jeśli ktoś jest Trybutem to może na okładce narysować kosogłosa, jeśli jest Potterhead to może ozdobić zeszyt tak, aby pasował do domu w Hogwarcie, do którego należy, jeśli ktoś jest Niezgodnym to może na zeszytach narysować symbole frakcji, do jakich należy. Można ozdobić swoje przybory szkolne tak, aby miały związek z ulubionymi zespołami muzycznymi, książkami, idolami... po prostu... bądźcie kreatywni i nie bójcie się wyrażać siebie. To pomoże Wam również zyskać pewność siebie (ale o tym kiedy indziej).
Kolejnym sposobem jest także... pomaganie, sprawianie radości innym. Nie mówię, żeby od razu budować domy dla bezdomnych, ale na przykład zapisać się do szkolnego wolontariatu, albo nawet uśmiechnąć się do kogoś. Powiedzcie... czy świadomość, że komuś pomogliście, albo sprawiliście, że dzień innego człowieka będzie lepszy, że inny człowiek się uśmiechnął dzięki Wam, nie sprawia, że i Wasz dzień jest udany? Nie powoduje uśmiechu na Waszej twarzy?
Jeśli macie trochę czasu to polecam Wam również trochę poczytać albo znaleźć jakieś hobby... wiecie, coś, co może sprawić, że się odprężycie i zapomnicie na chwilę o obowiązkach i o stresie :)
No dobrze... myślę, że to już wszystko... możliwe, że pojawią się kolejne posty z serii Ale jak to już wrzesień?"... wszystko zależy od tego, czy ten wpis się Wam spodobał :)
I oczywiście... jeśli macie jakieś inne pomysły to śmiało piszcie w komentarzu :)

Napiszę jeszcze trochę o tym blogu... dobrze? W końcu jest to pierwszy post :) Ogólnie... nie będę się rozpisywać w sprawie tego, o czym będą posty na tym blogu, bo pojawi się tu zakładka temu poświęcona. Teraz napiszę tylko, że szablon bloga wkrótce się zmieni, a zakładki będę dodawała z czasem, tak jak robiłam to na blogu o Finnicku i Annie :)
Ach... o czym chcecie następny post? Do wyboru jest: rysowanie, marzenia, sny, szkoła, nauka języka angielskiego, pisanie, grafika, praca nad pewnością siebie... ja chyba najchętniej wstawiłabym teraz coś związanego z rysowaniem, ale... wszystko zależy od tego, co Wy chcecie jako pierwsze :)